Na początku listopada cmentarze wyglądają inaczej niż przez resztę roku. Po zmroku setki, a na większych nekropoliach tysiące zniczy tworzą morze drobnych świateł. To jeden z najbardziej charakterystycznych obrazów polskiej jesieni.

Dwa dni, dwa znaczenia

1 listopada obchodzimy uroczystość Wszystkich Świętych, a dzień później — Zaduszki, czyli wspomnienie wszystkich wiernych zmarłych. W praktyce oba dni zlewają się w jeden czas pamięci: odwiedzamy groby bliskich, porządkujemy je i zapalamy światło.

Skąd zwyczaj palenia zniczy?

Światło od zawsze było symbolem życia, nadziei i pamięci. Dawniej na grobach palono świece i ogniska, a znicze w szkle, z osłoną przed wiatrem, to wynalazek stosunkowo nowy. Sens pozostał ten sam: płomień to znak, że ktoś tu był i pamięta.

Dlatego zapalamy znicze nie tylko na grobach bliskich, ale też przy miejscach pamięci i mogiłach osób, których nie znaliśmy.

Płomień znicza to najprostszy sposób, by powiedzieć: pamiętam.

Pamięć o tych, o których nikt nie pamięta

Piękny zwyczaj to zapalanie choćby jednego znicza na opuszczonym grobie. Wielu z nas robi to przy okazji wizyt u bliskich — wystarczy chwila, by ktoś zapomniany znów nie był sam.

Jak przygotować się do listopadowych odwiedzin?

  • Zaplanuj zakupy z wyprzedzeniem — w ostatnich dniach października wybór bywa mniejszy.
  • Weź zapas wkładów, jeśli odwiedzasz kilka cmentarzy.
  • Wybierz znicze z pokrywkami — w listopadzie często wieje.
  • Pamiętaj o zapałkach lub zapalniczce i worku na zużyte wkłady.

Klasyczne znicze na ten czas znajdziesz w naszym sklepie.